Dzieciństwo

Z Podwórka do Domu

Czas trwania: 2:55

Album: Dzieciństwo

Przejdź do albumu

Posłuchaj utworu

Odsłuch online

Tekst utworu

[Zwrotka 1]
Ej…
Słońce już zachodziło, niebo robiło się pomarańczowe,
A my dalej biegaliśmy, jakby dzień miał trwać wiecznie.
Ostatnia rundka w berka, ostatni strzał do bramki z plecaków,
Jeszcze jeden śmiech, jeszcze jedno „dawaj, szybko, zanim będzie ciemno!”.

A potem nagle z okien:
„Wracaj do domu!” - to było jak znak końca misji,
Jakby ktoś nacisnął „save game” i kazał zamknąć dzień.
Szedłem powoli, buty ubłocone, ręce pachnące kurzem i trawą,
I czułem takie dziwne szczęście…
Takie, którego nie da się nauczyć drugi raz.

[Refren]
Z podwórka do domu - każdy wieczór miał swój rytuał.
Zmęczone ciało, ale serce pełne, jakby dzień był małym cudem.
Te kroki po chodniku były najpiękniejszym powrotem,
Bo wiedziałem, że jutro wszystko zacznie się od nowa.

Z podwórka do domu - tam wracało się z przygodą w kieszeniach,
Z brudem na kolanach,
i z uśmiechem, którego dziś czasem brakuje.

[Zwrotka 2]
Ej…
Pamiętam te chwile, kiedy szedłem powoli,
Bo chciałem przedłużyć dzień, jak tylko się dało.
Ciepłe powietrze, zapach ogrodów,
Światło latarni, co włączało się akurat wtedy, gdy robiło się naprawdę ciemno.

W dłoni trzymałem skarb: patyk, kamień, kapsel
Głupota? Może.
Ale wtedy to było coś, co miało znaczenie.
Dziś mijam tysiące rzeczy bez spojrzenia,
A kiedyś jedna mała rzecz potrafiła zrobić cały dzień wyjątkowym.

Wracałem zmęczony, ale szczęśliwy,
Do domu, który pachniał obiadem i spokojem.
I serio… czasem tęsknię za tym momentem,
Kiedy jedyne, czym musiałem się martwić,
to czy zdążę przed zachodem słońca.

[Refren]
Z podwórka do domu - powroty, które brzmiały jak muzyka.
Miękkie światło wieczoru, cienie drzew, krok po kroku.
Każdy taki wieczór był małą prawdą o życiu,
Że szczęście jest w prostych chwilach,
nie w tym, co goni dziś dorosłość.

Z podwórka do domu - niesiemy te wspomnienia do dziś,
Jak małe skarby, których nikt nam nie odbierze.

[Outro]
I wiesz…
Może wtedy tego nie rozumiałem.
Ale dziś wiem jedno:
te powroty były najczystszą formą spokoju.

Z podwórka do domu…
Jak z przygody
prosto do serca.